Zapewne zauważyliście, że w tym numerze przewinęło się nieco zwierząt. Był koń. Były rybki. Przyszedł czas na dzikiego zwierza, czyli jelenie. To sesja, która odbyła się równolegle z realizacją, którą widzieliście od strony 146. Lubimy wyzwania oraz ciężką pracę, dlatego nikogo nie zdziwią zapewne rekwizyty. Ani ich gabaryty. Bo oto na tej sesji znalazł się kredens, dębowy stół, drabiny, krzesła, latarnie i stos waliz. O rogaciźnie nie wspominam.

Styl rustykalny połączony z nonszalanckim boho. Wdzięczne rumianki. Eklektyczne połączenie form. Niezwykła, bo kaligrafowana papeteria ślubna. I pięć przepięknych kreacji. Uwielbiam kontrasty i połączenia pozornie niepasujących do siebie rzeczy. Ta sesja dała nam możliwość pokazania, że jeden styl, wcale nie determinuje charakteru całości stylizacji.

Jak wspomniałam przy sesji French Laces & English Roses, oba plany zdjęciowe realizowane były równolegle! Było przy tym mnóstwo śmiechu, bo co chwilę, któraś z pracujących osób wpadała do pomieszczeń z pytaniem – A to sukienka to tu? Czy na parterze? A jelenie to siedzą pod stołem, czy idą na piętro? Uwielbiam swoją pracę! Chociaż często w trakcie sesji, mówię, co innego, kiedy z dezaprobatą patrzę na totalną niesubordynację reszty ekipy. Ale nie zamieniłabym swojej pracy na żadną inną! Jaka inna praca, pozwoliłabym mi oglądać jelenie w Warszawie? Całą sesję możecie zobaczyć w magazynie BRIDELLE STYLE od strony 634.

zdjęcia: ANNA KONDRACIUK dla Bridelle STYLE