Macie marzenia? Nie? To musicie koniecznie przeczytać, jak spełniło się jedno z moich. Nikt nie wierzył, że uda mi się nawiązać współpracę z jedną z najbardziej znanych izraelskich projektantek – Galią Lahav. Nikt nie wierzył, że nieznana blogerka z Polski otrzyma do sesji zdjęciowych suknie warte kilkanaście tysięcy dolarów. Nie wierzył w to nikt. Poza mną. Moje marzenie spełniło się szybciej niż sama planowałam. Kiedy kurier zadzwonił do drzwi i zobaczyłam białe kartony z czarnym logo, wiedziałam już skąd są przesyłki. A w nich? Najpiękniejsze suknie ślubne, jakie widziałam w życiu!

Takie suknie wymagały wyjątkowej oprawy. Sesja, którą za chwilę obejrzycie została zaplanowana w najdrobniejszych detalach. Zależało mi na stworzeniu klimatu wyrafinowanej elegancji. Niedopowiedzianej zmysłowości, wyeksponowanej cudowną kreacją. Miałam tremę przed tą sesją. Naprawdę! Tym bardziej, że po raz pierwszy na planie zdjęciowym towarzyszyli nam filmowcy. Powstały dwa klipy z realizacji. Pierwszy z backstage mogliście obejrzeć już kilka tygodni temu. Dziś, poza premierą magazynu, premierę ma również drugi klip z sesji. Kliknijcie TU i zobaczcie, jakie efekty uzyskaliśmy po kilku godzinach pracy.

Kilkaset błękitnych ostróżek, świece, srebrne dodatki. Cudowne miejsce. Suknia Galii Lahav. Warto mieć marzenia. Uwierzcie. Całą sesję możecie zobaczyć w magazynie BRIDELLE STYLE od strony 50.

zdjęcia: EWA LENA BRZOZOWSKA dla Bridelle STYLE