Druga sesja z suknią izraelskiej projektantki Galii Lahav miała być seksowna z nutką kalifornijskiego luzu. I koniecznie w kolorach baby pink & sea foam. Zastanawiałam się długo, jak w lutym, w zaśnieżonej Warszawie stworzyć taki klimat. Jak zwykle zadecydował przypadek. Wystarczył jeden mail do fantastycznego Studio Verre. I tak oto, na tle ściany z białej cegły (to było moje marzenie) powstała sesja inspirowana pewną piosenką. Piosenką, którą wspólnie z modelką i makijażystką usłyszałyśmy w trakcie przygotowań. Domyślacie się, co to za utwór? Oczywiście Californication! I już wiedziałyśmy, że to będzie bardzo radosna i energetyczna sesja!

Przepiękne dekoracje z pastelowych róż, peonii i bzów ozdobiły nonszalanckie wnętrze studio. Do tego wygodne, sexy meble i… złote rybki! Cudna suknia Galii Lahav, ozdobiona setkami perełek była wręcz stworzona do tej stylizacji! Białe rozgwiazdy, turkusowe szkło i mnóstwo pojedynczych kwiatów.

Fascynuje mnie różnorodność stylizacji, które można stworzyć na śluby. Temat morski, który jest mi szalenie bliski i który uwielbiam, po raz trzeci już pokazaliśmy w zupełnie innej konwencji i kolorystyce. Dlatego ślubna tematyka nie znudzi mi się nigdy! Każdy kolejny pomysł jest dla mnie wyzwaniem, które dzięki pomocy fantastycznych osób jest realizowane od A do Z.

Serdecznie dziękuję Ani Powierży i Studio Verre za pomoc w realizacji, cudowną atmosferę i inspirujące pomysły! Całą sesję możecie zobaczyć w magazynie BRIDELLE STYLE od strony 442.

 

zdjęcia: MAGDALENA PIECHOTA dla Bridelle STYLE